W pracy potrafimy podejmować decyzje szybko i konkretnie – wdrożyć projekt czy nie? zatrudnić nową osobę? podpisać umowę? dać premię? wybrać dostawcę? zmienić proces?
Analiza, argumenty, ryzyko, decyzja. Idziemy dalej.
A potem przychodzi decyzja dotycząca nas samych – zostać w tej firmie czy odejść? zostać na etacie czy zacząć coś własnego? poprosić o podwyżkę czy „jeszcze chwilę poczekać”? pójść w nowy kierunek czy uznać, że jest już za późno?
I nagle ta sama osoba, która zawodowo ogarnia projekty, ludzi, budżety i kryzysy, przy własnym życiu zawodowym potrafi zawiesić się jak stary komputer po aktualizacji.
Nie dlatego, że nie umie decydować. Dlatego, że własne decyzje mają inną wagę.
Dlaczego lista plusów i minusów często nie wystarcza?
Najprostsze narzędzie znamy wszyscy: kartka, długopis, plusy i minusy. Problem w tym, że przy ważnych decyzjach zawodowych obie strony często mają sens.
Zostać? Jest stabilność, pensja, znane środowisko, doświadczenie.
Odejść albo zmienić kierunek? Jest szansa na rozwój, świeżość, większy sens, więcej wpływu.
I co teraz?
Kartka wygląda mądrze. Kawa stygnie. Decyzji nadal nie ma. Bo niektórych wyborów nie da się rozstrzygnąć samą logiką. Potrzebne są jeszcze wartości, emocje, świadomość kosztów i uczciwe zobaczenie, czego naprawdę już nie chcemy przeciągać.
Moje 5 lat zawieszenia
Przez długi czas marzyłam o własnym biznesie coachingowym. Jednocześnie miałam pracę na etacie, którą lubiłam. Serio. To nie była historia o ucieczce z miejsca, które mnie niszczyło. Lubiłam ludzi, projekty, rozwój i poczucie, że robię coś konkretnego. I właśnie dlatego decyzja była trudna.
Bo łatwiej odejść od czegoś, co jest złe. Dużo trudniej od czegoś, co jest dobre, ale już nie jest pełną odpowiedzią. Przez kilka lat byłam gdzieś pomiędzy. Z jednej strony marzenie o własnej pracy coachingowej. Z drugiej — stabilność, znajome środowisko i sens, który jeszcze częściowo był obecny.
Koszt? Coraz częściej odpuszczałam awanse, bo przecież „kiedyś będę mieć swój biznes”. Inwestowałam w kursy, czytałam o prowadzeniu firmy, uczyłam się strony internetowej. Ale przez długi czas bardziej przygotowywałam się do decyzji, niż ją podejmowałam.
A plus? Marzenie było przyjemne. Można było wyobrażać sobie wolność, elastyczne godziny i nowe życie zawodowe. Bardzo ładny film. Tylko przez jakiś czas głównie w głowie.
W końcu trzeba było przejść od wyobrażania do działania.
Dziś lubię to, co robię. Mam więcej wpływu na swoją pracę, rozwijam się w wybranym kierunku i sama decyduję, w co się angażuję. Czy czasem brakuje mi ludzi do porannej kawy? Tak. Własny biznes nie jest folderem z inspirującymi cytatami. Ma też faktury, decyzje i poniedziałki.
Ale wiem jedno: samo odwlekanie też miało swoją cenę.
Co naprawdę kosztuje odkładanie decyzji?
Często bardzo dokładnie analizujemy ryzyko zmiany, ale rzadziej patrzymy na koszt pozostania w zawieszeniu. A ten koszt potrafi być konkretny:
- mniej energii,
- mniej odwagi,
- mniej zaangażowania w obecną pracę,
- mniej wiary w siebie,
- więcej frustracji,
- coraz większe poczucie, że życie zawodowe dzieje się obok nas.
Czasem nie decydujemy, bo chcemy chronić bezpieczeństwo. To zrozumiałe. Ale warto sprawdzić, czy chronimy realne bezpieczeństwo, czy tylko wygodę odkładania trudnego wyboru.
Co pomaga podjąć decyzję?
Nie zawsze potrzebujesz kolejnej analizy. Czasem potrzebujesz lepszych pytań.
1. Co jest dla mnie dziś naprawdę ważne?
Nie pięć lat temu. Nie wtedy, gdy wybierałaś obecną ścieżkę. Dziś. Może kiedyś najważniejsza była stabilność. Teraz może być wpływ, sens, elastyczność, zdrowie, rozwój albo większa zgodność ze sobą.
Wartości się zmieniają. To nie zdrada poprzedniej wersji siebie. To aktualizacja.
2. Co tracę, jeśli nic nie zmienię?
Nie chodzi o straszenie się. Chodzi o uczciwość. Jeśli przez kolejny rok zostaniesz dokładnie w tym samym miejscu, co będzie ceną? Energia? Spokój? Rozwój? Poczucie sprawczości?
3. Co daje mi dalsze odkładanie?
Bo ono też coś daje – może chroni przed lękiem, czasem pozwala jeszcze nie konfrontować się z finansami, a może daje przyjemność marzenia bez ryzyka działania.
To ludzkie. Ale dobrze to zobaczyć.
4. Który wybór jest bliżej osoby, którą jestem teraz?
To jedno z najważniejszych pytań. Nie: która opcja wygląda lepiej na papierze. Nie: która opcja bardziej spodoba się innym.
Tylko: która jest bliżej mnie dzisiaj?
Krok bez autopilota
Weź jedną decyzję zawodową, którą odkładasz, i odpowiedz krótko:
- Jak długo już ją noszę w głowie?
- Co mnie kosztuje dalsze odkładanie?
- Co mnie przed nią chroni?
- Jaki jeden mały ruch pokaże mi więcej niż kolejne rozmyślanie?
Nie musisz od razu mieć odpowiedzi na całe życie.
Ale możesz przestać udawać, że zawieszenie jest neutralne.
I co teraz?
Czasem najtrudniejsze nie jest podjęcie decyzji. Najtrudniejsze jest przyznanie, że już od dawna wiemy, że coś wymaga naszej uwagi.
Jeśli masz stabilną pracę, doświadczenie i poczucie, że zawodowo jesteś gdzieś pomiędzy dawnym wyborem a nową potrzebą, nie potrzebujesz presji. Potrzebujesz jasności.
W programie Kariera bez Autopilota pomagam kobietom 40+ uporządkować decyzje zawodowe, nazwać koszty odkładania i ułożyć plan dalszych kroków bez chaosu.
Umów bezpłatną sesję wstępną i sprawdź, czy to proces dla Ciebie.
Sprawdź jak coaching może Ci pomóc w podejmowaniu decyzji – umów się na pierwszą sesję wstępną – KLIKNIJ TU.
