transteoretyczny model zmiany

Są takie modele, które poznajesz i myślisz: „No wreszcie ktoś nazwał ten bałagan w mojej głowie.”

Dla mnie jednym z nich był transteoretyczny model zmiany. Kiedy kilka lat temu pierwszy raz o nim przeczytałam, poczułam, że ktoś poukładał proces, który wcześniej znałam bardzo dobrze – z własnych zmian, zawodowych rozkmin i momentów, w których człowiek niby wie, że coś trzeba ruszyć, ale jeszcze absolutnie nie wie jak.

Ten model ma jedną ogromną zaletę: pokazuje, że zmiana nie jest jednym momentem. To nie jest tak, że budzisz się rano, patrzysz przez okno i mówisz: „Od dziś zmieniam życie zawodowe.” Potem w tle leci inspirująca muzyka, Ty składasz wypowiedzenie, zakładasz lnianą koszulę i wszystko magicznie układa się w plan.

W prawdziwym życiu zmiana częściej zaczyna się od mętliku.

Od myśli: „coś mi nie pasuje.”, napięcia, którego nie umiesz jeszcze nazwać, zmęczenia starą rolą, od pytań, które wracają coraz częściej. I to też jest część procesu.

Czym jest transteoretyczny model zmiany?

Transteoretyczny model zmiany, znany też jako TTM albo model etapów zmiany, został opracowany przez Jamesa Prochaskę i Carlo DiClemente. Początkowo wykorzystywano go głównie w pracy nad zmianą zachowań zdrowotnych i uzależnieniami, ale z czasem zaczął być stosowany szerzej – wszędzie tam, gdzie człowiek próbuje zmienić utrwalony sposób działania.

Najważniejsze założenie jest proste: zmiana jest procesem, a nie jednorazową decyzją.

I właśnie dlatego ten model tak dobrze pasuje do zmiany zawodowej. Bo kiedy masz 40+, stabilną pracę, doświadczenie i coraz częściej czujesz, że obecna droga przestała być Twoja, rzadko od razu masz gotowy plan. Najpierw pojawia się chaos. Potem rozważanie. Potem pierwsze pomysły. Dopiero później decyzje i działanie.

Nie jesteś „niezdecydowana”. Być może jesteś po prostu na wcześniejszym etapie zmiany.

Etap 1: Prekontemplacja, czyli „nie ma tematu”

Na tym etapie jeszcze nie rozważasz zmiany. Albo nie widzisz problemu, albo nie chcesz go widzieć.

W karierze może to wyglądać tak: pracujesz, dowozisz, robisz swoje i mówisz sobie, że „tak już jest”. Zmęczenie tłumaczysz sezonem, projektem, szefem, pogodą, wiekiem albo tym, że „każdy czasem ma dość pracy”. I czasem faktycznie to tylko trudniejszy okres.

Ale jeśli ten „okres” zaczyna trwać miesiącami, a Ty coraz częściej czujesz spadek energii, brak sensu albo wewnętrzne oddalenie od swojej pracy, warto się zatrzymać.

Nie po to, żeby od razu robić rewolucję. Po to, żeby przyznać: „może jednak coś tu wymaga mojej uwagi.”

Etap 2: Kontemplacja, czyli „mam mętlik i nie wiem, co dalej”

To etap, który bardzo często widzę u klientek.

Kobieta przychodzi i mówi: „Sylwia, mam mętlik w głowie. Niby chcę zmiany, ale nie wiem jakiej. Mam pomysły, ale każdy ma jakieś ale. Boję się ruszyć, ale nie chcę tak dalej.” I to jest właśnie kontemplacja.

Widzisz już, że coś wymaga zmiany, ale jeszcze nie jesteś gotowa do konkretnego ruchu. Analizujesz, rozważasz, czytasz, rozmawiasz, porównujesz. W głowie odbywa się wielogodzinne posiedzenie zarządu, tylko bez agendy i bez osoby, która na końcu powie: „dobra, decyzja.” Ten etap bywa frustrujący, ale jest potrzebny. Tu dojrzewa świadomość.

Nie warto się poganiać. Zmiana musi dojrzeć. Ale warto uważać, żeby kontemplacja nie zamieniła się w wygodny parking dla decyzji. Jeśli przez lata tylko analizujesz, ale niczego nie sprawdzasz w praktyce, to nie jesteś już w refleksji. Jesteś w zawieszeniu.

Etap 3: Przygotowanie, czyli „zaczynam sprawdzać”

Przygotowanie zaczyna się wtedy, gdy przestajesz tylko rozważać, a zaczynasz układać realne kroki. Nie musisz jeszcze rzucać pracy, zmieniać branży ani zakładać firmy. Chodzi o przejście od ogólnego niepokoju do konkretu.

Możesz zacząć:

  • rozmawiać z osobami z branży, która Cię ciekawi,
  • aktualizować CV,
  • sprawdzać finanse,
  • testować pomysł po godzinach,
  • szukać kierunków rozwoju,
  • porządkować swoje wartości, talenty i potrzeby.

To też etap, w którym wsparcie z zewnątrz może bardzo pomóc. Nie dlatego, że ktoś ma podjąć decyzję za Ciebie, ale dlatego, że łatwiej układać plan, kiedy nie siedzisz sama w głowie, gdzie każdy lęk ma własny mikrofon.

Etap 4: Działanie, czyli „robię, a nie tylko myślę”

Działanie to moment, w którym zmiana zaczyna wychodzić z notatek i wchodzić w życie.

Wysyłasz CV.
Umawiasz rozmowę.
Pokazujesz pierwszą ofertę.
Rozmawiasz o zmianie roli.
Testujesz nowy kierunek.
Podejmujesz decyzję, że przez najbliższe miesiące sprawdzasz konkretną ścieżkę.

To etap intensywny, czasem ekscytujący, czasem niewygodny. Bo dopóki zmiana była w głowie, mogła być idealna. W działaniu spotyka się z rzeczywistością. Ktoś nie odpisuje. Coś wymaga poprawki. Pojawiają się wątpliwości. Wewnętrzny krytyk wyciąga składany stolik i zaczyna konferencję.

To normalne. Działanie nie oznacza braku lęku. Oznacza, że zaczynasz zbierać realne doświadczenia zamiast kolejnych hipotez.

Etap 5: Utrzymanie, czyli „jak nie wrócić do starego?”

Wiele osób myśli, że najtrudniej jest zacząć. Czasem tak. Ale równie trudne bywa utrzymanie nowego sposobu działania. Stare schematy lubią wracać, zwłaszcza gdy jesteś zmęczona, przeciążona albo ktoś z otoczenia zapyta: „czy ty jesteś pewna?”

Utrzymanie zmiany zawodowej może oznaczać pilnowanie granic, rozwijanie nowej ścieżki, regularne sprawdzanie planu, wzmacnianie pewności siebie i przypominanie sobie, dlaczego w ogóle zaczęłaś.

Na tym etapie motywacja często jest niższa niż na początku. Pierwszy entuzjazm opada, a zaczyna się codzienność. Mniej fajerwerków, więcej systemu. Mniej wielkich deklaracji, więcej powtarzalnych kroków. I dobrze. Trwała zmiana rzadko opiera się na fajerwerkach. One są efektowne, ale szybko gasną i zostawiają dym. Dużo lepiej działają rytm, wsparcie i struktura.

A jeśli wrócisz do starego schematu?

To nie musi oznaczać porażki.

Transteoretyczny model zmiany zakłada, że nawroty albo cofnięcia do wcześniejszych etapów są normalną częścią procesu. Możesz zacząć działać, a potem znów wejść w analizowanie. Masz przygotowany plan, a potem boisz się konsekwencji. Możesz wrócić do starego sposobu działania w stresie.

To nie znaczy: „nie nadaję się.” To znaczy: „warto zobaczyć, czego potrzebuję, żeby wrócić do procesu.”

Potknięcie nie przekreśla zmiany. Ono daje informację. A informacja jest znacznie bardziej użyteczna niż samobiczowanie. Choć przyznaję, samobiczowanie bywa w Polsce uprawiane niemal rekreacyjnie.

Dlaczego ten model pomaga w zmianie zawodowej?

Bo pozwala przestać wymagać od siebie działania, jeśli jesteś dopiero na etapie rozpoznawania problemu. I odwrotnie: pozwala zobaczyć, kiedy już nie potrzebujesz kolejnej analizy, tylko pierwszego testu. Jeśli jesteś w kontemplacji, potrzebujesz przestrzeni na nazwanie potrzeb, lęków i możliwych kierunków. Jeśli jesteś w przygotowaniu, sama refleksja już nie wystarczy. Potrzebujesz planu. Jeśli jesteś w działaniu, potrzebujesz odwagi, danych z rzeczywistości i zgody na niedoskonałość. Jeśli jesteś w utrzymaniu, potrzebujesz systemu, nie kolejnej fali motywacji.

Czasem problemem nie jest to, że „nie umiesz się zmienić”. Problemem jest to, że próbujesz zastosować niewłaściwe narzędzie do etapu, na którym jesteś.


Krok bez autopilota

Zamiast pytać siebie: „co mam zrobić ze swoją karierą?”, spróbuj ustalić, na jakim etapie zmiany jesteś.

1. Czy jeszcze udaję, że nie ma tematu?

Jeśli tak, nazwij jeden sygnał, który od dawna próbujesz ignorować.

2. Czy jestem w kontemplacji?

Jeśli masz dużo myśli, pomysłów i obaw, zapisz, czego potrzebujesz, żeby przejść od rozważania do pierwszego testu.

3. Czy jestem w przygotowaniu?

Jeśli decyzja zaczyna dojrzewać, określ trzy konkretne kroki, które możesz wykonać w najbliższym miesiącu.

4. Czy jestem w działaniu lub utrzymaniu?

Jeśli już coś zmieniasz, sprawdź, co pomoże Ci nie wrócić automatycznie do starego schematu: wsparcie, rytm, granice, plan finansowy, rozmowa, odpoczynek.

Nie chodzi o ocenę. Chodzi o dopasowanie kolejnego kroku do miejsca, w którym naprawdę jesteś.


I co teraz?

Transteoretyczny model zmiany jest dla mnie jednym z najbardziej życiowych modeli, bo nie udaje, że zmiana polega na prostym: „zdecyduj i działaj.” Pokazuje coś znacznie prawdziwszego: zanim zaczniesz działać, często musisz dojrzeć do zobaczenia problemu. Potem potrzebujesz czasu na rozważenie możliwości. Później planu, działania, utrzymania i zgody na to, że potknięcia są częścią procesu.

Jeśli czujesz, że zawodowo coś się w Tobie rusza, ale nie wiesz jeszcze, czy jesteś gotowa na zmianę, być może najważniejsze pytanie nie brzmi: „Co mam natychmiast zrobić?” Lepsze pytanie brzmi: „Na jakim etapie tej zmiany jestem – i czego potrzebuję właśnie teraz?”

W programie Kariera bez Autopilota pomagam kobietom 40+ rozpoznać etap zmiany, uporządkować mętlik w głowie i przejść od chaosu do decyzji oraz konkretnych działań – we własnym tempie, ale bez utknięcia na lata w rozważaniach.

Umów bezpłatną sesję wstępną i sprawdź, czy ten proces jest dla Ciebie.